|
Tak się złożyło, że w tym roku wpadło mi około 10kg wiśni swojskich. Nie kupnych z rynku, tylko z własnych drzew. Uznałem, że nie będę się bawił w jakieś nowe sposoby robienia wina skoro zeszłoroczne wyszło super i nie odciskałem jeszcze soku. Uznałem, że łatwiej zacząć fermentację w miazdze. Plan był taki żeby dokładnie oczyścić wiśnie, rozgnieść je rękoma, dodać pektoenzymu, odczekać z dobę i dodać drożdże ENOVINI OK RED obniżające kwasowość. Oczyściłem, wymyłem bardzo dokładnie, rozgniotłem, dodałem pektoenzym, odstawiłem na bok i po pełnej dobie zmierzyłem cukier. Cukromierz wskazał 15 BLG. Uwzględniając niecukry czy cukry niefermentujące (zwał jak zwał) wyszło mi, że w litrze soku jest 110g cukru - książkowa wartość. Obliczyłem ile dosłodzić. Dodałem 900g cukru i 1,5l wody żeby osiągnąć 18,5 BLG.
No i tu zaczynają się schody. Odczekałem jeszcze kilka godzin i zacząłem nabierać podejrzeń, że dzikie drożdże ruszyły. Miazga zaczęła się lekko unosić. Na ten moment w butli miałem zmiażdżone 10kg wiśni, 1.5l wody oraz 900g cukru. Dodałem 0.9g pirosiarczynu. Po upływie 8 godzin zmierzyłem ponownie stężenie cukru i cukromierz wskazał 19 BLG. Powinno być 185g cukru na litr (18,5 BLG) oraz 3,1 BLG wynikające z niecukrów. Czyli spodziewałem się 21,5 BLG a zobaczyłem 19 BLG. Dodatkowo widzę, że w rurce po założeniu pojawia się powietrze.
Czy dobrze to rozumiem, że dzikie drożdże ruszyły?
Na tym etapie uznałem, że skoro 0.9g piro pewnie osłabiło dzikie drożdże, to dodam większą dawkę drożdży szlachetnych i powinny zdominować nastaw skoro dzikie się nie rozszalały jeszcze. Zgodnie z instrukcją rozrobiłem w ciepłej wodzie suche drożdże, odczekałem 30 min i dodałem do butli. Użyłem 5g z 7g w opakowaniu dedykowanym na 10-25l wina, więc użyłem ich dość dużo.
Czy to co robię ma sens, czy popełniłem gdzieś błąd?
Warto dodać, że użyłem wody mineralnej Muszynianka średnio nasyconej CO2. Odgazowałem ją poprzez wlanie do garnka i odleżenie. No ale mogło się coś gazu ostać. Początkowo myślałem, że to przez gaz wydaje mi się, że ruszyła fermentacja, ale cukromierz wskazuje, że ruszyła. Póki co jest to bardzo powolna fermentacja. Niczym nie przypomina burzliwej. Wygląda tak, jak końcowa faza fermentacji gdzie trzeba czekać i czekać żeby zobaczyć pęcherzyk w rurce.
|