DW napisał(a):
Siarkowanie wina po fermentacji jest jak najbardziej zalecane. Technologicznie, moment siarkowania zależy od winiarza oraz wina które robi.
Nie jest to jednak aż taki przymus jak przy siarkowaniu surowca: niezasiarkowanie moszczu lub miazgi to czysta głupota, chwalenie się tym - jeszcze większa.
A wina organiczne ?
Z każdym rokiem coraz więcej się takich produkuje.
Cytuj:
?niezasiarkowanie moszczu lub miazgi to czysta głupota, chwalenie się tym - jeszcze większa.
I tu już wyraźnie przesadziłeś
Wg takiego stwierdzania jak powyżej w cytacie , to wszyscy którzy wyrabiają wina organiczne to głupcy ?
Moje wina które wysłałem kolegom z tego forum to wina organiczne.
Nikogo nie namawiam do takiej uprawy i takiego wyrobu wina.
Ale mam się czym pochwalić i nie uważam to za głupotę.
PS
Są ?winiarze? którym nigdy to się nie uda prawdopodobnie, zrobić wina bez siarkowania ?(brudasy

)
A wy sobie siarkujta, ile wlezie; Polska to wolny kraj, ale nazywanie tych co nie siarkują głupcami to już nie głupota, to coś więcej
Pozdrawiam mimo wszystko ZB
Edit:
Cytuj:
Sprawa jest prosta. Jest wiele zasad których trzeba przestrzegać aby przeżyć, niektórych kilka razy dziennie, np. przy przechodzeniu przez ulicę. Wszyscy rozglądają się przy przechodzeniu przez jezdnię, dzieci uczy się tego od przedszkola. Co byś jednak powiedział o kimś kto nawołuje: to bez sensu, ja się nigdy nie rozglądam ? Szczerze powiedziawszy ja nigdy kogoś takiego nie spotkałem.
Z winem jest podobnie (przy zachowaniu proporcji oczywiście). Różnica tylko taka, że wino robisz nie kilka razy dziennie a jedynie raz w roku i tylko dlatego nic się jeszcze nie stało.
takie porówanie to już prymityw.
Przy przejściu przez ulicę bez rozglądania się - można zginąć
Przy wypiciu wina nie siarkowanego - jeszcze nikt nie zginął
