suszi napisał(a):
Oczywiście, żeby fermentacja wystartowała schłodzony moszcz musi się ogrzać, ale jak tylko zaczyna się f. burzliwa to od razu z powrotem do zimnego. Często brak startu fermentacji jest spowodowany przesadzeniem z siarką. Wtedy pomaga mieszanie, ale też dodanie enzymów pektolitycznych.
Druga sprawa: co to znaczy ogrzać? To wcale dla drożdży szlachetnych do białych win nie musi być 20 stopni, pięć mniej też w zupełności wystarczy. Przy małych nastawach można podgrzewać mocniej, żeby fermentacja szybciej wystartowała (chcemy jak najszybciej ochrony CO2), ale też i małe nastawy szybciej po starcie f. się schłodzą. Ważne, też jaki aromat chcemy na końcu. Czy bardziej bezpośrednio od soku czy raczej od pracy drożdży. Dla muszkatów, gdzie aromat jest w soku, starajmy się go nie stracić, czyli ograniczyć grzanie i f. burzliwą do minimum. Dla aromatów bardziej neutralnych lub typowych owocowych jak cytrusy, jabłka, brzoskwinie/morele etc. nie bójmy się tak tlenu i temperatury (i dużej ilości pożywki) w początkowym czasie burzliwej fermentacji.
Przepraszam, jeśli omyłkowo wziąłem ten post za odpowiedź na mój wpis. Mnie po prostu chodzi o to, że z racji zawodu ważnym, a wręcz krytycznym parametrem jest zmiana w czasie danego parametru (tak podgrzewamy alkohole w których zanurzone są tkanki. w ten sposób każda minuta ogrzania/chłodzenia ma jakiś wymiar. Taki sposób przez pośrednią transmisję temperatury poprzez ścianki i całą średnicę płynu to proszę wybaczyć, ale trochę niewydajna metoda...Rozumiem, że nastaw będzie wykazywał ruchy konwekcyjne, ale to trochę jak chłodzenie herbaty łyżeczką...
Pozdrawiam
Havil