vanKlomp napisał(a):
Co do drożdży to od UCLM-ów już odszedłem. Drożdże z Le Mag trochę nie przystają do hybryd i naszych warunków. Są to przeważnie kultury wyizolowane w Hiszpanii i innych południowych regionach.
Dlatego trzeba poszukiwać drożdży wyizolowanych w bliższych rejonach.
Nie używałem żadnych wynalazków w stylu bentonit.
Z tymi stwierdzeniami się nie zgadzam.
Drożdże należy dobierać do parametrów surowca i oczekiwanego wina, a nie do miejsca wyizolowania czy producenta (chociaż tutaj każdy może mieć swoje preferencje).
UCLMy są dobre do win z cukrem resztkowym. (to jedna kategoria drożdży)
Są drożdże dedykowane do redukowania kwasu jabłkowego (chociaż podobno wina dają kiepskie)
Są drożdże podbijające aromaty wina
Są drożdże dedykowane do leżakowania nad osadem.
Itd…
Co do bentonitu – to nie jest żaden wynalazek. Tak jak drożdże czy pirosiarczyn (chociaż dla wielu to też są „wynalazki”).
Jak się chce mieć stabilne wino, które w butelkach nie będzie wytrącać osadu, to stabilizacja białkowa (bentonit) jest konieczna…
vanKlomp napisał(a):
Maceracja 12godzin w lodówce.
Fermentacja przebiegała bardzo powoli.i trwała ok 3 tyg.
Parę dni stało na dworze (albo na polu jak mówią krakusy). Niestety temperatura oscylowała wokół -3 -5.
Drugie zlanie było dopiero na początku marca. Osadu trochę było ale niewiele.
Jeszcze nie filtrowałem.
A z tymi stwierdzeniami się zgadzam
Długa maceracja = dużo aromatów i obniżenie kwasowości (w tym wypadku bardzo pożądane)
Wolna fermentacja w niskiej temperaturze = dużo aromatów
„Wymrażanie” (stabilizacja winianowa) = przyśpieszenie zrzucenia kamienia winnego
Drugie zlanie w marcu = wino leżakowało +/- 4 mce na drugim osadzie drożdżowym = dużo ciała, aromaty
Filtrowanie = obniżenie aromatyki, czasem nieznaczne, czasem odczuwalne
No i przy tym wszystkim trzeba wina nie utlenić. I to będą niezłe wytyczne na dobre białe wino