DW napisał(a):
Doszedłem do wniosku, że na fermentację w miazdze trzeba raczej uważać, i raczej unikać, szczególnie w przypadku mieszańców. Mam mgliste przeczucia, że różne dziwne aromaty z tego powodu się pojawiają. Wszystkie moje wina mieszańcowe, macerowane w miazdze, miały/mają, jakiś taki dziwny, drewniany aromat. To samo znalazłem w winach niektórych kolegów. Czym silniejsza ekstrakcja (np. pektyny + fermentacja w miazdze) tym ten aromat był mocniejszy. W tym roku wszystkie czerwone robię zgodnie ze schematem: maceracja - tłoczenie - fermentacja, w tej właśnie kolejności. Bardzo jestem ciekaw rezultatu.
DW napisał(a):
dziadek2 napisał(a):
Danielu, ale to będą czerwono wyglądające różowe wina

To jakby prawda ale nie do końca. Maceracja w sosie własnym również zachodzi, oczywiście, nie jest tak efektywna jak ta z równoczesną fermentacją alkoholową. Sporo zależy od czasu takiej maceracji. Tak czy inaczej, nie ma rady, muszę coś wykoncypować z tą deską w aromatach, bo mi nie leży i zniechęca mnie do aktywności winiarskiej.
Mam również inną, równoległą koncepcję powstawania tego typu aromatów. Ponieważ wszystkie te "drewniane" wina macerowane były w zamkniętych pojemnikach z rurką fermentacyjną, możliwe, że przyczyną powstania tych aromatów był deficyt tlenowy. Możliwe, że otwarte fermentatory zapobiegają temu zjawisku.
Cześć!
Wygrzebałem ten stary wpis, żeby zapytać o wnioski po latach w temacie nietrwałości aromatów, ilości tanin i pseudo czerwonego /różowego wina?
Jakie masz opinie po kilku latach w tym temacie?