Kilka słów w dyskusji.
RobertR napisał(a):
(...)Najlepsze są wina z szerokości od Toskanii do Bratysławy.
Przyznam odważne, ale karkołomne stwierdzenie.
RobertR napisał(a):
(...)Żadnych złudzeń, ja już je jakiś czas temu straciłem, co prawda banalnie łatwo się te późne vinifery uprawia, nie chcą w kontynentalnym klimacie chorować, mało nakładu pracy z powodu kulturalnego wzrostu i pokroju, CF i CS nawet dość odporne na mróz, ale mamy za krótki okres wegetacyjny, trzeba uprawiać to co regularnie co roku dojrzewa i w winie czuć w przynajmniej że jest w miarę dojrzały owoc. (...)
W strefie wpływów atlantyckich, czyli w zachodniej i południowo-zachodniej Polsce vinifery prowadzi się ciężko z racji bardzo dużej podatności na choroby i dużej zielonej masy. Na glebach bardziej żyznych należy parokrotnie ogławiać je w sezonie i redukować zielone przyrosty, by utrzymać właściwy pokrój.
RobertR napisał(a):
(...)
Taki mamy klimat i żadne zaklęcia a nawet przejściowy wzrost temperatury nie spowoduje że na 50 równoleżniku z większości odmian wykręci się cuda i tak dojrzały owoc jak bardziej na południe od nas, ale za to cwaniacy z tzw. towarowych winnic w Polsce i tak będą wykręcać za takie "północne" sikacze po 100 za flaszkę zachwalając jakie to cuda.

Tu zmuszony jestem zatrzymać się nieco dłużej, ale wyjaśnię to na końcu. Wykonane w ramach unijnego projektu "KLAPS" badania klimatyczne polsko-saksońskiego pogranicza (region w granicach : Drezno-Cottbus-Zielona Góra-Legnica) stwierdzają, że w badanym okresie średnia roczna temperatura na Nizinie Śląskiej i Łużyckiej to 9 st.C ( średnia temperatura okresu zimowego to 0-1st.C, wiosny - 8,6 st.C, lata - 17,6 i jesieni - 9 st.C). GDD z okresu 1971-2010 to 1000-1100, co klasyfikuje cały badany obszar jako bardzo chłodny wg klasyfikacji winiarskiej i jest, jak stwierdzają autorzy projektu, terenem o dogodnych warunkach uprawy winorośli i działalności komercyjnej z zaleceniem do upraw odmian wcześnie dojrzewających dla najlepszej jakości wina. Jednocześnie możemy przeczytać, że trend zwyżkowy ostatniego 40 lecia spowoduje przy jego utrzymaniu osiągnięcie wartości GDD na poziomie 1300-1400. Z kolei SAT na terenach nizinnych osiągał ponad 2700 ( w najchłodniejszym 1980 roku - 2200-2500, w najcieplejszym 2006 to ponad 3500), co stwarza dogodne warunki do uprawy winorośli odmian dojrzewających późno, a trend wzrostowy pozwala sądzić, jak piszą badacze, że w kolejnych latach SAT może osiągnąć wartości utrzymujące się ponad 3000. Potwierdzenie tego znajdujemy w opracowaniach przedstawionych na seminarium, w którym brałem udział półtora roku temu na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu, gdzie omawiano wzrostowe tendencje usłonecznienia, czyli warunki solarne na całej Nizinie Śląskiej, wskazując na rozwijanie rolnictwa o ciepłolubne uprawy sadownicze i winiarstwo.
Podsumowując temat naukowcy są zdania, że Polska południowo-zachodnia i Saksonia leżące w oddziaływaniu atlantyckich mas powietrza, gdzie wpływ kontynentalizmu jest znikomy, wręcz nieznaczny, osiągają korzystne wartości wzrostowe pomiarów GDD i SAT wskazujące na zmiany klimatu kształtujące nowe podejście i adaptację upraw rolniczych do nowych warunków w niedalekiej przyszłości.
Dodając od siebie, że w lokalizacji opolsko-wrocławskiego obszaru ciepła temperatury średnie dla wielolecia 1981-2010 to 9,2 st. C (dla Opola 9,2 st.C i 9,1 st.C dla Wrocławia, temperatura okresu zimowego to 0-1 st.C) przy okresie wegetacyjnym 230 dni i więcej oraz SAT na poziomie ponad 2700 pozwalają na optymistyczne podejście do uprawy winorośli, co również sugeruje wzrost podanych wyżej wartości w świetle zmian klimatycznych i przy wynikach badań naukowych potwierdzających tendencje wzrostowe, które widzimy szczególnie od 2010 r.
Najważniejszą jednak rzeczą jest świadomość, że wg klasyfikacji UE Polska jest krajem winiarskim klimatu chłodnego (wraz z m.in. Luksemburgiem, Belgią, Holandią, Niemcami poza Badenią i Czechami bez Moraw). Dlatego szukanie wzorów w południowych rejonach jest abstrakcją i nieporozumieniem wynikającym również z braku tradycji winiarskich i poszukiwaniem nowych dróg dla własnej uprawy. Dlatego też należy korzystać z doświadczeń Czechów i głównie Saksończyków i wiedzieć, że wina białe są królestwem Europy Środkowej, a czerwone udadzą się ze starych szczepów znanych również niegdyś w uprawach zielonogórskich (Saint Laurent, Portugieser Bleu, Pinot Noir) do czego przecież nawiązują obecni winiarze zielonogórscy i ci odtwarzający winnice wokół Gorzowa (nowomarchijskie). Dlatego, po raz trzeci, ważne jest, by odwoływać się do tradycji swojego regionu, dla mnie właściwej śląskiej tradycji winiarskiej między Zieloną Górą a Opolem, obecnej jeszcze w początkach, a nawet w połowie XIX w. (przypomnę tu klasyfikację winiarską Prus z przełomy wieku XVIII i XIX, gdzie Śląsk podzielono na obszary winiarskie wedle powiatów z winnicami - I. okręg zielonogórsko-kożuchowski, II. trzebnicko-milicki, III- wrocławsko-legnicki i najważniejszy dla mnie, IV. okręg brzeski z powiatami Oława, Brzeg, Niemodlin i Opole). Stąd niektórzy będą szukać swojej drogi między Węgrami a Morawami, a inni, jak ja, mają możliwość korzystania z tradycji winiarskiej regionu i czerpać pełnymi garściami z doświadczeń swojego wiodącego rejonu, czyli Zielonej Góry, która powinna być reprezentatywna dla całego, nadodrzańskiego regionu winiarskiego.