Dolnoslonzok napisał(a):
ZbyszekTW napisał(a):
Może i tak...
23.02 +16,1*C
24.02 +19,9*C
25.02 +19,3*C
A początkiem marca jeszcze pomroziło kilka nocy po -6...
EDIT....
Teraz sobie przypomniałem, że właśnie jakoś wtedy ciąłem winnicę, ale chyba koledzy mówili, że z kalendarza księżycowego, to zły termin na cięcie

Stawiałbym na to rozhartowanie, Zbyszku. Do połowy stycznia mieliśmy +15, później przyszły mrozy -16 u mnie, i -21 u Ciebie. Później znowu ciepło w końcu lutego, co przedstawiłeś i marcowe mrozy. U mnie bez strat. Czy to pień gobelet z ramionami na 50 cm, czy gobelet z niższymi ramionami,czy forma łukowa archet (vertikel) na wys. 1m (Chasselas z paszportami, Triumphrebe klon angielski i estoński), czy też lokalny Chasselas na 1,70. Wszystkie pąki ruszyły i są w różnych fazach do BBCH 17 włącznie. Nawet Muscat de Saumur wypuścił zielone z ostatnich, górnych pąków na wys. 50 cm. Gdy tylko przestanie padać, oberwę z pni nadmiar zielonego. W niedzielę wykonałem oprysk Armicarb i siarką.
Współczuję stosowania glifosatów. Francja zakazuje od 2022 r.
Przeanalizowałem moje praktyczne obserwacje (niestety nie u siebie, bo takich spadków temperatury nie miałem) dot. mrozoodporności poszczególnych odmian w różnych latach i lokalizacjach np. Roeslera. Odnośnie rozhartowania muszę wyjątkowo koledze Dolnoślązokowi przyznać rację z jego spostrzeżeniem.
Całokształt przebiegu pogody, obok deklarowanej/faktycznej czy genetycznej szczytowej odporności na mróz danej odmiany to kolejny czynnik oprócz
stanu zdrowotnego krzewów o czym wielu zdaje się zapominać który należy brać pod uwagę, aby nie było potem zdziwień, i tu co ciekawe przy tak zmiennej pogodzie przynajmniej do określonych spadków temperatury vinifery radzą sobie lepiej. Natomiast co do Roeslera pamiętam jak Daniel wspominał bardzo dobre wyniki mrozoodporności Roeslera zimą 2012 gdzie przez 2 tygodnie w lutym regularny mróz -22 do -24. U innego kolegi Roesler znakomicie się zregenerował po -28, i nie wpłynęło to w następnym roku w żadnym stopniu na stan zdrowotny krzewów, i plonowanie.
A już w marcu 2013 po pamiętnych spadkach temperatury pod koniec miesiąca u naszego forumowego kolegi widziałem żywe pąki CF i wycięte do linii gruntu całe łozy i pąki Marquette.
Natomiast co do glifosatu dalszy komentarz po jakże celnej uwadze Daniela (DW) uważam za zbędny.
Szczególnie życzę smacznego tym wzburzonym, którzy będą jeść jabłka i inne produkty żywnościowe z polskich i zagranicznych pól i sadów. To już nawet wino z Dunaja przy nich jest wyrobem ekologicznym

Przez lata uprawiałem pole obok kilkuhektarowego sadu owocowego, od tego czasu w ogóle nie jadam jabłek, a na ich widok czuję obrzydzenie.
p.s.
co do obserwacji Zbyszka - Csersegi Fuseres to wspaniała odmiana na nasz zimny klimat , żeby tylko chciała robić lepszy cukier, bo już 3 rok strajkuje i zaczynam się denerwować.