Raport z pogranicza Mazowsza i Podlasia.
Jest źle. Chyba. Na Aurorze, która jest w końcu pancernikiem, powolutku pojawiają się pierwsze pąki wełniste. Nigdy nie było to tak późno. Mamy około 10 dni opóźnienia do 2017. Ziemia zimna i mokra. Porzeczki, wiśnie jeszcze przed kwitnieniem, trawa soczysta, ale na drzewach i krzewach jeszcze ubogo w wiosnę. Mam nadzieję, że to opóźnienie, a nie styczniowy armaggedon. Zobaczymy.
Dziwią mnie gluty białe i różowe (na zdj.) na cięciu grubych łóz, przy pniu. Doświadczenie z namiotami z agrowłókniny pokazało, że krzewy chronione przez przymrozkami od marca do maja puściły już w kilku miejscach pąki, niechronione raczej - jeszcze - nie. Problem w tym, że mimo, że przymocowałem agrowłókninę naprawdę solidnie, to dwa razy zerwało ją tu i tam. Chyba jednak odpuszczę tę metodę. Duże ryzyko uszkodzeń.
https://photos.app.goo.gl/Mwp2gkxxcH2ABgR67-- wtorek, 11 maja 2021, 09:46 --
Dolnoslonzok napisał(a):
Nasze tereny, między Odrą, od Zielonej Góry po Opole... wina tu powstające są konkurencją dla innych z Mitteleuropa
Nie są. Być może jeszcze nie są, a może nigdy nie będą. Ani Śląsk, ani Podkarpacie nie może konkurować z morawskimi, słowackimi, nadreńskimi, czy węgierskimi winami. Mogą powstać pojedyncze dobre wina, ale to jest zupełnie inny świat. Tam butelka niezłego, pijalnego wina kosztuje 25 zł, tutaj zaczyna się od 50 zł, a najczęściej trzeba liczyć się z wydatkiem 75 zł. To pokazuje skalę. Te ceny nie biorą się z powietrza.