Robiłem w podobny sposób w ub roku Iliczewskiego R. Przeciąłem 5 l butlę po wodzie mineralnej, z uzyskanych połówek ułozyłem coś w rodzaju koryta, w którym ułożyłem łozę (nie latorośl) i okryłem ziemią. Jesienią uzyskałem piękne sadzonki, z każdego oczka. Wyrosłe z pąków latorośla ładnie zdrewniały i mogłem je przyciąć praktycznie na dowolną długość. Nie rozumię dlaczego piszecie że uzyska się sadzonki jednooczkowe? Na ten rok zostawiłem nisko łozy u kilkunastu odmian na tego typy sadzonki. W sobotę ustawiłem już około 20 butelek po wodzie mineralnej. Łozę przepuszczam przez butelkę, wyciętymi w górnej części butelki na przeciw siebie dwoma otworkami tak by wewnątrz butelki był jeden pąk. W okolicy pąka łozę kaleczę i smaruję rany ukorzeniaczem. Górna część butelki odcinam, butelkę napełniam ziemią ponad łozę i ponowie nakrywam górną częścią butelki aby słoneczko mogło lepiej ogrzać ziemię. Kapturki zabezpieczą również kontrolę nad wilgotnością ziemi na wypadek silnych opadów. Gdy wyrosną latorośle jakoś przetnę kapturki wzdłóż i wyprowadzę latorośla na zewnątrz przez wlewy

butelek. Na jednej odpowiednio długiej łozie ustawiam od 2 do 4 takich butelek.Jak znajdę aparat(bo gdzieś mi się zawieruszył) to zrobię zdjęcia.
Znalazł się. Poniżej odkład z łozy Kodrianki 218.
Pomiędzy 1 i 2 oraz 2 i 3 butelką (licząc od lewej strony) oczka między butelkami wyciąłem. Zresztą wyciąłem wszystkie oczka poza butelkami. Łoza na zimę nie była okrywana. Jesienią po zdrewnieniu latorośl przycinam na dowolną długość sadzonki, a łozę przecinam między butelkami i sadzonka może wędrować w miejsce docelowe lub do przechowania zimowego ew do nowego szczęśliwego właściciela. Chyba jednak patent jest mój
