jano napisał(a):
Nigdy sadzonka pędzona na parapecie nie będzie miała optymalnych warunków porównywalnych do podobnych w namiocie foliowym czy wsadzona w stadium kalusa do ciepłej ziemi i mająca dostęp do pełnego nasłonecznienia.
vitia3]A Ty skąd to wiesz?
Rozumiem, że sprawdziłeś, że wetknięcie gołego patyka z kallusem w glebę jest lepsze od posadzenia częściowo rozwiniętej sadzonki (z korzeniami i zielonym , asymilującym pędem )?
Oczywiście chodzi tu o wsadzenie ich w tę samą glebę, o takim samym nasłonecznieniu i tej samej temperaturze , w tym samym terminie.[/quote]
Skąd ja to wiem? Bo jak wcześniej pisałem już mam skalę porównawczą jeżeli chodzi o sadzonki ukorzeniane na parapecie i wnioski oparte na doświadczeniu a nie na dogmacie wypływają same.
Jeżeli ktoś chce to może wierzyć a jeżeli nie to wyciągnięcie wniosków należy do każdego indywidualnie.
W mojej cytowanej wypowiedzi nie padło stwierdzenie o różnicy jakości sadzonek ukorzenionych różnymi sposobami a jedynie o nierównych warunkach wegetacji.
[quote="jano napisał(a):
Nie można do końca się sugerować, że wcześniejsze rozpoczęcie ukorzeniania dla odmian o póżniejszym terminie zdrewnienia łozy przyspieszy ten proces.
vitia3 napisał(a):
Wcale nie jestem pewien czy nie można. (Chyba że masz jakieś dowody?)
Poza tym nie chodzi o ?przyspieszenie? drewnienia, tylko o wydłużenie okresu wegetacji po to by proces drewnienia mógł zajść w pełni.
Jak byś to nie nazywał to chodzi o pełne zdrewnienie nowych pędów jednoroczniaka.
Tylko czy całkowite zdrewnienie młodego pędu w pierwszym roku wegetacji ma jakieś znaczenie?
Przecież wiosną następnego roku pędy będą skracane do dwóch pąków aby wytworzyły mocne łozy istotne do kształtowania krzewu.
jano napisał(a):
Czy sadzonki ukorzeniane wcześniej są mocniejsze od tzw. knotków Z pewnością tak,ale to jest tylko teoria...Teoretycznie tzw. knotek może mieć system korzeniowy lepiej rozwinięty jak tzw.wcześniak,ale różnica między nimi "teoretycznie "jest taka,że "knotek ma 10cm a nasza sadzonka może mieć 35 cm. (nie ukorzeniajmy mikro sadzonek) a co to oznacza dla rośliny i jej bezpieczeństwa podczas wegetacji to myślę ,że nie trzeba rozwijać.
vitia3 napisał(a):
Przyznam, że nie zrozumiałem do końca co miałeś na myśli, poza tym że ukorzeniane sztobry powinny być odpowiedniej długości i średnicy. Jeśli coś więcej, to proszę doprecyzuj.
Być może jest to niezrozumienie wynikające z kontekstu twojej poprzedniej wypowiedzi i zawiłości stosowanego języka z którego wynikałoby,że inne sadzonki niż ukorzeniane na parapecie porównujesz do knotków.
Sądzę jednak,że nie miałeś tego na myśli.
jano napisał(a):
Jeżeli byś prześledził dokładnie ubiegłoroczne i obecne wpisy w tym temacie to wnioski nasuwają się same ....
vitia napisał(a):
To może wypunktuj te wnioski, ponieważ obawiam się że mój tok rozumowania może podążać innym torem niż Twój.
Myślę że rzeczywiście tok rozumowania każdy może mieć nieco inny...jednak każdy kierunek powinien zmierzać do wyciągania właściwych wniosków. W przypadku rozmnażania winorośli poprzez ukorzenianie w mnożarce, lub bez mnożarki. W jednym jak i w drugim przypadku czas ukorzeniania będzie różny. W mnożarce czas powstania kalusa jest około 20 dni jednak może być pewna rozbieżność w zależności od cech danej odmiany,bardziej lub mniej opornej na ukorzenienie.
Jeżeli zaczniemy ukorzenianie w mnożarce w połowie kwietnia to bez obaw sadzonkę z dobrze wykształconym kalusem,lub zaczątkiem korzonków możemy ulokować w miejscu letniego wzrostu w okresie już nagrzanej gleby na pas czarnej foli.Zaczynanie ukorzeniania początkiem marca nie jest niczym uzasadnione nawet jeżeli ktoś nie dysponuje mnożarką. Można powtarzać cykl ukorzeniania i jak wcześniej pisałem wówczas czas pierwszego załadunku mnożarki będzie optymalnie wcześniejszy.
Wtedy też musimy posiłkować się pojemnikami do których przesadzimy rośliny. Problemem tych sadzonek jest ograniczony dostęp do światła co daje nam nieco wątłe zielone części rośliny,które są podatne na uszkodzenia promieniami słonecznymi,wiatrem i różnicą temperatury.Przed wyniesieniem sadzonek w miejsce docelowe potrzebne jest hartowanie sadzonek. Dobrze jest jeżeli ktoś dysponuje tunelem co zdecydowanie stwarza lepsze warunki rozwoju całej rośliny.Nie mam zamiaru porównywać jakość sadzonek ukorzenionych i prowadzonych dwoma metodami,ale cała logistyka oraz pracochłonność w przypadku sadzonek w pojemnikach jest nieporównywalnie większa.
Nie chcę namawiać ani zniechęcać do jednej czy drugiej metody ponieważ to co robimy jest podyktowane dostępnymi warunkami i sprzętem do ukorzeniania oraz wymuszonymi decyzjami w przypadku dwóch cykli ukorzeniania. Powinniśmy dbając o efektywność ukorzeniania w miarę upraszczać wiele funkcji z tym związanych, jednak jest i taka prawda,że pracując przy "tworzeniu życia" nowych krzewów winorośli nie liczymy czasu ani wkładu pracy bo jest to nasza pasja,która sprawia nam olbrzymią przyjemność.
Przepraszam że w tym poście powtórzyłem wiele kwestii które już opisywałem wcześniej.
__________________
Pozdrawiam - Janek