U mnie oprócz przymrozku w nocy z 4 na 5 były w pierwszej dekadzie maja jeszcze dwa, wszystkie "pełnowymiarowe" (czyli zmierzone na wysokości 2 m). Również trochę narozrabiały, ale jeden z nich był szczególny. Otóż przymrozek ten uszkodził przy ścianie domu kilkanaście z kilkudziesięciu młodych pędów. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że uszkodzenia wystąpiły tylko pomiędzy 3 a 4 m nad poziomem gruntu, niżej i wyżej wszystko pozostało nietknięte! Obejrzałem drzewa rosnące przy drodze. Na tej samej wysokości poczerniały liście na jesionach i pozwijały się na klonach! Przykład ten każe zastanowić się nad złożonością zjawisk występujących w strefie przyziemnej oraz nad niedoskonałością powszechnie przyjętych metod pomiarowych...

Początek maja nie należał bynajmniej w zachodniopomorskim do najcieplejszych. Oto średnie temperatury pierwszej dekady z mojego siedliska, mierzone na wysokości 2 m. Jeśliby ta tendencja miała się utrzymać, majowy SAT niewiele przekroczyłby ten z kwietnia. Ale podobno ma się ocieplić...

Majowe przygruntowe przymrozki mogą występować do końca miesiąca. W Szczecinie częstotliwość ich występowania przedstawia się w przybliżeniu następująco (na podstawie danych z ostatnich 30 lat):
I dekada - 46 %
II dekada - 34,5 %
III dekada - 19,5 %
Być może ta proporcja jest po części uniwersalna, przynajmniej w odniesieniu do zachodniej połowy kraju. Zatem niektórzy z nas będą mogli spać spokojnie dopiero w czerwcu (czyli po ostatnich... czerwcowych przymrozkach

).
Pozdrawiam.
Mariusz