Dzień dobry wszystkim, jestem tutaj nowy.
W lokalizacji wpisałem Mazowieckie, ponieważ mieszkam w Warszawie a winogrona sadzę an działce pod Garwolinem.
Ale do rzeczy, chciałem zawsze mieć mini winnicę, ponieważ od kilku lat zajmuję się produkcją wina w amatorskim wymiarze. Zawsze dostawałem owoce od kogoś znajomego, ale stwierdziłem, że chciałbym mieć swoje.
Posadziłem winogrona ukorzenione w tym roku ze sztobrów (Regent i Nero) na mojej działce i rosną całkiem dobrze (1,5m wysokości). Jako, że jest to starorzecze Wisły porośnięte sosną, czyli chyba najgorsza ziemia jaka może być, przed posadzeniem wykopałem wielkie doły i do każdego wsypałem 40 litrów ziemi ogrodniczej. Dopiero w tym zasadziłem krzewy. Na przedwiośniu wszystko potraktowałem wapnem odkwaszającym ziemię.
Mam więc pytanie, jak nawozić, aby owoce były w miarę rozsądne? Kupiłem kompostownik i zacząłem robić kompost, żeby podkładać pod krzewy. Czy coś jeszcze powinienem zrobić? Sypnąłem też nawozem do winorośli kupionym w ogrodniczym.
Wiem, że nigdy nie będzie to super hodowla, ale zależy mi tylko na tym, żeby co roku miec odpowiednią ilość owoców, aby zrobić ze 30 litrów winka.
Ah, dodam jeszcze, że sadzonek zasadziłem 25, z czego 75% ładnie rośnie, reszta chyba dopiero w drugim roku wyda na tyle silne łozy, aby coś poszło wyraźnie w górę. Chcę też dosadzić na wiosnę drugie tyle sadzonek, dlatego jeśli teraz coś źle zrobiłem, to liczę na jakieś porady
