Tak się składa, że mam dwa krzewy Aloszenkina , jeden w szpalerze, pień i dwa ramiona: jedno w prawo, drugie w lewo, kilka punktów krzewienia przycinanych na 2-3 oczka i ten rośnie elegancko, grube pionowe przyrosty, na każdym po 1- 2 duże grona. Mam też drugiego Aloszenkina, któremu dałem wyrosnąć na wysokość ponad 2 m, gdzie kończą się druty (analogicznie do tej góry na Twojej kracie) i latorośle gną się w każdym kierunku a na pewno nie chcą rosnąć ładnie w dół (zbyt silne i grube latorośle), więc ani porządku ani elegancji w tym nie ma. Raczej więc jeśli chodzi o Aloszenkina to w te parasolki i ładnie zwisające latorośle nie wierzę. No chyba, że nie zależy Ci na elegancji (ale użycie takiej kraty sugeruje mi, że ma to też fajnie wyglądać). Ja bym, więc postąpił radykalnie: uciął powyżej tych małych (niestety słabych) przyrostów na dole zdjęcia i stamtąd wyprowadził za rok jedno lub dwa stałe, poziome ramiona. Jest też inna wersja, brzydko mówiąc "olać" elegancje i niech latorośle latają na górze kraty, a kupić sobie dodatkowo odmianę i puścić sobie ją tuż przy ziemi i nie pozwolić jej uciec w górę

Albo tak jak myślisz: maksymalnie zredukować coś na górze i liczyć, że coś mocniejszego wyrośnie z dołu i w przyszłym roku całą górę odciąć. W tej wersji to cieszyłbym się każdą latoroślą na dole krzewu a po dostrzeżeniu jakiegoś kwiatostanu na górze, zostawiłbym tylko tą latorośl z kwiatostanem ( bo widzę, że chcesz pojeść) a resztę na górze bym wyłamał. Proponuję, teraz redukcję, potem mocne letnie cięcie: redukcję latorośli na górze, żeby "moc" krzewu skierować na dolne latorośle, z których za rok zrobisz poziome ramiona.