GrapesEater napisał(a):
Zły wniosek. Nie systemu, a konkretnego zraszacza. Problemem nie jest to, że zraszacz jest pełnoobrotowy, a to, że nawalił podczas pracy. To samo może dotyczyć flipperów. Aby zraszać flipperem taki sam obszar, jak przy użyciu jednego zraszacza pełnoobrotowego musisz zainstalować kilka flipperów. Rachunek prosty. Zainwestuj w solidny zraszacz, zaprojektuj instalację tak, by zasięgi sąsiednich zraszaczy zachodziły na siebie, a nie będziesz miał powodów do narzekania.
GrapesEater napisał(a):
Zainwestuj w solidny zraszacz
Space99 napisał(a):
Czy to był typowy zraszacz antyprzymrozkowy jak kiedyś podawał Alkor czy coś niededykowanego w ten temat?.
No właśnie raczej solidny i dedykowany do tego: Tanake 233B-AF
GrapesEater napisał(a):
zaprojektuj instalację tak, by zasięgi sąsiednich zraszaczy zachodziły na siebie, a nie będziesz miał powodów do narzekania.
Częściowo się pokrywa ponieważ winniczka jest prostokątem a zraszacze działają w kole więc faktycznie jest część wspólna która nie ucierpiała.
Masz może na myśli całkowite zdublowanie zraszaczami terenu?
GrapesEater napisał(a):
To samo może dotyczyć flipperów. Aby zraszać flipperem taki sam obszar, jak przy użyciu jednego zraszacza pełnoobrotowego musisz zainstalować kilka flipperów
No tak, ale awaria jednego flipera to straty w 4-6 krzewach a jednego zraszacza to straty na ok 40-60 krzewach.
GrapesEater napisał(a):
Rachunek prosty.
Niby tak, ale zraszacz obrotowy leje równo po trawie i to z dużym zapasem poza winnicą (wpasowanie prostokąta w dwa okręgi) więc rachunek za wodę sporo większy.
Właściwie aby uniezależnić się od skoków ciśnienia musiałbym stworzyć pośredni zbiornik z wodą (uzupełniany tylko z sieci) i odpowiednio wydajną pompę która poda wodę z odpowiednim ciśnieniem. No i jeszcze pomyślmy że może też wystąpić brak prądu więc odpowiedni generator

. Ale to już chyba za dużo kombinacji jak dla mnie.