Potwierdzam, rok jest dla odmian czerwonych ciężki. Sour Rot nawet na Regencie. Czerwone vinifery jak Rubinet czy Messias radzą sobie w mojej lokalizacji w tym roku wybitnie lepiej niż czerwone hybrydy. Zgnilizna nie wzięła się bez przyczyny jaką jest przebieg pogody w całym przebiegu sezonu.
Po intensywnych opadach na początku września zauważyłem punktowo pierwsze mikropęknięcia na jagodach Roeslera, które zaczęły się powiększać. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie było, zazwyczaj to były mechaniczne uszkodzenia od os i sz.p. Teraz walczę o utrzymanie tego co wisi (na szczęście jest duży nadmiar plonu, a i kwas już na tyle niski, ze dosłownie w dowolnym momencie mogę zacząć zbierać, ale trzymam dokąd się da).
Najlepszy efekt jak dotąd daje pryskanie wodorowęglanem potasu 1% na zmianę z Serenade.
Rubinet na szczęście zdał egzamin na 5, do zbioru w najbliższy weekend, bez przebierania, optymalne obciążenie max. ok. 2 kg na krzew, jagody rodzynkujące bądź rozpadające się co świadczy o pełnej dojrzałości, sok jak smoła, poradził sobie z regeneracją po sierpniowej inwazji m.rz. najlepiej z vinifer. Nic lepszego mi nie potrzeba.
Leżąc w łóżku na grypę sporo doczytałem na temat tej zgnilizny, i wychodzi na to że jednym z najskuteczniejszych środków oprócz zabiegów wodorowęglanem, jest systematyczne odlistnianie okolic gron od fazy kwitnienia, co daje mniejsze jagody, i odporniejsze skórki, a w efekcie mniej zbite i mniejsze grona. Ważną rolę odgrywa także pełna profilaktyka przeciwko grzybom w okresie lipiec-połowa sierpnia, gdyż dopuszczenie do silniejszych infekcji w kluczowym momencie ma także wpływ na późniejsze gnicie. Tak że niby hybrydy (czerwone), ale przy takich wariactwach pogodowych bez pełnej ochrony się nie obędzie. Białych to nie dotyczy, Bacska, Pannonia, Generosa, CsF czy S. Maris to wzorce odporności na każde warunki pogodowe, a nawet zaczynam być coraz bardziej zadowolony z tego co wisi ( i jak smakuje) na Sauvitage

.