-- środa, 21 lipca 2021, 07:40 --
waldekpodkarpacie napisał(a):
Tej tarantuli jest sporo w Beskidzie Niskim. Pierwszy raz widziałem ją na drodze wojewódzkiej do Ożennej i granicy ze Słowacją w Grabiu, w 2011 roku. Długo myślałem co to może być. Wielkie i groźne. Potem było tego coraz więcej a później rzadko bywałem w górach z powodu pracy za granicą. Występuje tam gdzie są nagrzane łąki, podobnie jak modliszki, które tam widywałem od dzieciństwa. Ostatnio spotkałem ćmy, które wyglądają jak amerykański bombowiec, ten niewidoczny dla radarów. Dużo jest też wielkich, czarnych pająków w tym sezonie. Nie znam ich nazwy i nie widziałem ich wcześniej w Polsce, za to we Francji tak.
Właśnie czytałem, że w Bieszczadach i w lubelskim są widywane te przechodzące z Ukrainy. Brrr... Patrząc jednak z innej strony, udaje się im jakoś zaaklimatyzować do tamtejszych surowych warunków i przeżywają zimy w górach. Do nas mają bliżej i łatwiej te z okolic Wiednia i Moraw. Doliną Morawy w Dolinę Odry i poprzez przełęcze Sudetów Wschodnich w Dolinę Nysy Kłodzkiej i już są.[/quote]
Bo to są Tarantule surowego klimatu. Z premedytacją omijają wrocławsko-opolski ośrodek ciepła i piją wódkę z tubylcami, żeby się rozgrzać od środka. A może po prostu wyrażasz osądy o regionach, o których nic nie wiesz, żeby podciągnąć każde zdarzenie pod błędna tezę. Może tu na południu jest po prostu znacznie cieplej w sezonie, gdy są aktywne a zimę mają w d..ie, podobnie jak winorośl, która zimą śpi a w lecie rośnie.
Obawiałem się zawodu, czytając opinie o trudnej uprawie fig w ośrodku ciepła miasta Wrocław. Cztery lata temu posadziłem pierwsze drzewko. Nie cackałem się z nim, bo było skazane na zagładę, poza tym, rzadko bywałem w Polsce z powodu pracy. W tym roku już zaczynają dojrzewać, a nowy rzut jest imponujący i dojrzeje jesienią, reszta w przyszłym roku. To mój drugi zbiór własnych fig. Dosadzilem kolejne drzewko z odkładu i to nie jest koniec, bo spodobało mi się. Nie mówiąc o minach gości, gdy widzą figi. Jeszcze większe zaskoczenie niż wtedy gdy patrzą na moje winogrona deserowe. A uwierz mi, jest na co patrzeć. Teraz czas na granaty i kiwi deserowe, które już rośnie. To będę oczywiście zabezpieczał na zimę. Granaty, oczywiście w sensie botanicznym. Wolę doprecyzować dla profesora ze Szczecina, co by go nie spłoszyć i nie zestresować, lorsque le piège est tendu
