Dormant napisał(a):
Czyli idziesz w szpaler i ryzykujesz? A jak sobie radzą na zachodzie? Jak widzę na zdjęciach ludzie jakiejś ochrony nie noszą?To bydlę ma szczęki na pół swojego korpusu

Nie wiem, jak na Zachodzie, ale w północnych Czechach, w winiarskim rejonie litomerickim widywany jest od 2010 r., a na południu Czech i Morawach już od lat 90. XX w. CZesi piszą o niebezpieczeństwie jadu dla alergików i dzieci. No, te zęby jadowe ma potężne. Na szczęście od 2016 r. widujemy też duże modliszki (7 cm)
https://wino.org.pl/forum/attachment.php?aid=35350 https://wino.org.pl/forum/attachment.php?aid=35351 , które będą chyba regulować populację kolczaków, bo są tam, gdzie one.
Czy ja ryzykuję? Rozpoznaję ich miejsca po zwiniętych w kokon liściach winorośli, ogórków lub dyń, widzę trawy z kokonem wielkości gołębiego jaja i staram się być uważnym. Jak z każdym owadem, nie da rady się ustrzec. Gorzej będzie, jak pojawi się tarantula europejska, która jest obecnie na wschód od Wiednia i na Morawach.
jokaer napisał(a):
(...)Dolnoslązak- czy możesz zrobić zdjęcie tego kokonu jak trafisz?
U mnie jest dużo pająków, które tworzą taki lejek, ale nie bardzo mogę znaleźć co to za pająk.
Jolu, gdzieś miałem zdjęcie ich kokonów. Są, jak pisałem wyżej, wielkości gołębiego jaja, zawieszone w trawie lub z zawiniętych liści winorośli i innych, dużych. Na drzewach ich nie ma, w tujach też nie. Nie tworzą oprzędu, bo polują na ofiary na ziemi, jak ptasznik. Ulubiony ich pokarm to koniki polne. Kolczak żyje w kokonie do wydania na świat młodych i tu samiec opiekuje się samicą. Kokon służy też do ochrony w okresie wylinki. Później, latem i jesienią, kokonów już nie widać, a pająki chowają się w trawach, ściółce. Te pająki, o których piszesz, a wspominał też jeden z forowiczów, że są w tujach, to lejkowce. Jest ich mnóstwo, są w lawendzie, tujach, malinach.
Ciekawą rzeczą jest, że mamy ogólnie coraz więcej owadów, w tym pająków. Nawet patrząc na pospolite tygrzyki paskowane (wielkości i ubarwienia szerszenia), które były zmorą dzieciństwa z lat 80. w ogrodzie babci w Kościerzycach lub na obrzeżach Brzegu, gdzie bawiliśmy się w łąkach, to obecnie jest ich taki wysyp, że na jednym metrze kwadratowym jest ich multum. Na Śląsku są od 200 lat, wzmiankowane już pod koniec XVIII w., jednak teraz są w trawach, malinach, itp. w naprawdę olbrzymiej liczbie.