felsendorf napisał(a):
Cóż, w tym roku na pewno już u mnie pozamiatane. Od kolegi wziąłem grzecznościowo opryskiwacz z miksturą na grzybki, niestety kolega niezbyt dokładnie umył go po środku na chwasty....i mam roślinki porażone w dość znacznym stopniu. Nie usychają, ale wzrost zahamowany, zrobiły się ,,przejrzysto-szkliste"- załamka. Miał może ktoś w swojej historii takie zdarzenie?jest szansa, że rośliny dojdą do siebie?Minęło pięć dni. Ot, nauczka na przyszłość.
To ja wleje w Ciebie odrobinę optymizmu
Miałem to samo i wszystko doszło do siebie prócz jednej sadzonki, która padła na amen i drugiej która opornie dochodzi nadal do siebie. Reszta sobie poradziła, a starsze krzewy już dawno o tym zapomniały i mają piękne kwiatostany. Oczywiście, jak ja pryskałem to był inny termin, ledwo co ruszyły latorośle. Pod murem najgorzej bo było wiele już liści, ale też doszły.
Wyglądało to po prostu tak, wszystko klapło, wiotkie jak przy braku wody. Po iluś tam dniach podniosło się i zaczęło rosnąć dalej, kolejne liście były coraz zdrowsze aż do normalnych, te opryskane się podniosły ale wizualnie zdeformowane. Z czasem zacząłem je usuwać jak dalej było już sporo liści. Pędów żadnych nie wyłamywałem.
Środek na chwasty to był Starane 250EC. Przed użyciem, płukałem 5 krotnie zimną i ostatni raz parzyłem wrzątkiem opryskiwacz.
Po takim czymś, po prostu kupiłem osobny opryskiwacz. Nigdy więcej.