Niestety, albo stety, ten sezon od początku zapowiadał się kiepsko.
Do połowy maja koło 0 w nocy, późny start. Później zimy lipiec (z temp. średnią 2*C poniżej normy ostatnich lat) i później zimny sierpień (również z temp. średnią 2*C poniżej normy ostatnich lat). A na koniec bardzo mokry wrzesień. A teraz to już w ogóle pogoda na zimową kurtkę.
Ale, tak generalnie, to nie jest najgorszy sezon i z takim sezonem trzeba sobie poradzić. Bywało dużo gorzej.
Co trzeba zrobić?
Przede wszystkim w miarę szybko uświadomić sobie, że to nie będzie najlepszy sezon

I podjąć działania:
Mocna redukcja plonu - nie ma co trzymać 5 kg na krzewie, jak końcem lipca już widać, że veraisson opóźnione o 10+ dni, a prognozy kiepskie.
Odsłonięcie gron - żeby owoce złapały więcej słońca, nawet kosztem przypaleń.
Opóźnienie planowanej daty zbiorów i opóźnienie oprysków - karencję trzeba przeliczyć, nie ma co planować zbiorów Johannitera na połowę września, raczej trzeba się zastanowić, jak go utrzymać do połowy października.
Przy czerwonych winach - zmiana typu planowanego wina, na lżejsze, owocowe, z krótszą maceracją, szczególnie przy czerwonych winach może się uwidocznić kiepski sezon.
Przy białych winach - trzeba pilnować kwasowości i pH i się nie spieszyć, szczególnie przy późniejszych odmianach, czyli wszystkich oprócz Solarisa
No i na spokojnie - w Polsce czas winobrania to październik
