stan3c napisał(a):
sajko71 napisał(a):
Trzeba dokładnie czytać forum a zwłaszcza daty postów. Swenson nigdy nie był nr 1 (można mieć 1-2 krzaczki do pojedzenia zamiast truskawek) i zawsze był na marginesie winiarstwa przerobowego. Jak ktoś jeszcze to sadzi to gdzie indziej jest promotor tej odmiany i nie jest on uczestnikiem tego forum.
Ja to napisalem bez zlosliwosci. I nie po to by wywolywal zaraz wojne. Ale mylisz sie. Swenson jest kultowa odmiana na tym forum. Ja swego czasu bylem zupelnie zielony co do odmian a niemal kazdy w prywatnych rozmowach mi proponowal Swensona. Nie mam go duzo, gdzies tam kilka krzakow na pergoli (oddam Swensona jak ktos chce), ale to taka moja opinia, ze bardziej bezuzytecznej odmiany nie widzialem. Ja tutaj nikogo nie obwiniam, troche zartuje, ale taki jest fakt, ze Swensona bym nikomu nie poradzil. Tu nie chodzi o gusta, ta odmiana jest po prostu bezuzyteczna. Jako zielonka kiedys po prostu polegalem na tym co ludzie poleca. Na odmiany przerobowe nie narzekam, chociaz teraz majac juz jakies doswiadczenie chcialbym cos innego. Polowa odmian deserowych polecanych przez ludzi kiedy zakladalem winnice tez jest do wyrzucenia. Nie chodzi o to by kogos obwiniac, ale zielonce powinno sie doradzac odmiany z ktorch kazdy bedzie zadowolony a nie zielone kwasne deserowki wrazlie na wymarzanie i lapiace maczniaka od samej rosy porannej. Wiadomo, ze wraz z doswiadczeniem kazdy tam sobie bedzie cos eksperymentowal, ale ten start jest wazny.
To skoro trochę żartujesz, to mam nadzieję nie obrazisz się na mój post, w którym stwierdzę, że Swenson w smaku jest cudowny i grubo nie zgodzę się z nazwaniem go bezużytecznym. Nie podoba mi się to, jak rośnie, nie potrafię przewidzieć, jak pójdzie w przyszłym roku wzrost, puszcza pąki jak chce, czasem łoza o średnicy 15-20 mm po prostu sobie wysycha, czasem świetnie puszcza młode, w tym roku kilka gron paskudnie zniszczył mączniak albo inna infekcja, ale jak coś jest do zjedzenia, to smak jest wyborny, dla mnie to ananas przechodzący brzoskwiniami, jakaś taka cytrusowa świeżość...
Przyznaję, ze kończy mi się do niego trochę cierpliwość w aspekcie uprawy, ale z rozpędu mam i sobie chwalę. Z rozkoszą wymieniłbym całego Swensona na Krasienia.
Strasznie zalazł Ci za skórę, patrząc na wypowiedzi

Mnie za to, dla równowagi, nigdy nie pasował Seyval, nienawidzę tej odmiany, nigdy poprawnie u mnie nie rósł, nie owocował, w smaku beznadziejny, bez absolutnie żadnego aromatu, po prostu cukier z wodą i lekkim aromatem przeciętniactwa. To z kolei taka drobna moja złośliwość w kierunku Seyvala, jesteśmy skłóceni, w tym roku pozbyłem się ostatniego krzaka, tak że nie ma już więcej nas

-- piątek, 21 listopada 2025, 12:29 --
Mikul napisał(a):
Cześć,
Mam trochę jednorocznych nasadzeń które będę kopczykowal piachem +ziemią.
Mam rozterkę co zrobić z dwulatkami. Jak do tego podchodzicie ? Wystarczy je położyć na ziemi i obsypać 2-3 oczka przy ziemi czy położyć i zasypywać całe łozy?
Moje dwuletnie odmiany to Garantos i Johanniter, każdy krzew posiada minimum 2 łozy grube nadające się na pień w przyszłym sezonie.
Opinia młodego:
jednoroczne tnę na 2-3 oczka i daję duży kopczyk, na wiosnę kopczyk zmniejszam i czekam, aż zielone się przebije.
Jeśli dwulatek ma średnicę 1 cm i mniej, to traktuję go jak jednoroczniaka, jeśli jest grubszy, to układam w ramię owocujące/pień, jeśli przeżyje i puści młode, to będą z niego ludzie, jeśli nie, to i tak wybije zielone spod ziemi więc i tak zaczynamy znowu od poziomu ziemi. Nigdy nie kopczykuję całej łozy.