|
@EnoLab napisał; tego co napisał @triestan48 nie da się obronić. Kwasy: winowy,jabłkowy i cytrynowy to w moszczu. Kwasy: mlekowy, bursztynowy i octowy to podczas fermentacji Mlekowy to zamiana z jabłkowego na mlekowy w czasie fermentacji FJM Winowy i jabłkowy to ok.90% kwasów w moszczu. Winowy, jabłkowy i mlekowy to ok. 70-80% kwasów w winie.
zbyszekB napisał: W czasie fermrntacji alkoholowej wytwarzane są kwasy : bursztynowy i octowy. Bursztynowy ; ok. 0,1g/l na każde 1% alkoholu. To tak średnio. Przy 13% alkoholu mamy więc ok.1,3g/l kwasu bursztynowego. Ten kwas wpływa znacząco na goryczkę win. Kwas octowy to niepożądany produkt i w pijalnym winie nie powinno być go więcej niż 0.3-0,6% Takie są normy europejskie.
Panowie, zdecydujcie się na coś. Zaprzeczacie mi a jednocześnie potwierdzacie to co napisałem. Piszecie, że w moszczu są kwasy: winowy, jabłkowy i cytrynowy. Razem 3 kwasy. W moszczu są kwasy: winowy, jabłkowy, cytrynowy, mlekowy, bursztynowy i octowy. Razem 6 kwasów. Czy liczba 3 jest mniejsza od liczby 6, czy nie. Chodzi o ilość czyli liczbę kwasów. Czym innym jest ilość czyli liczba kwasów a czym innym jest kwasowość ogólna. Czy ja napisałem inaczej, czy się myliłem pisząc, że ilość -liczba kwasów się zwiększa, czy nie?
Napisałem: 3. Odpowiadając Miszy. Co do kwasowości wina, to pisałem ogólnie i chemik może mnie kulturalnie pouczyć jak ma inne bardziej fachowe i odrębne zdanie. Zgadzam się, że z takiego punktu kwasowość całkowita pH jagód, soku czy wina to nic innego jak wskaźnik stężenia jonów wodorowych. No ale gdybym to napisał, to dopiero rozgorzałaby dyskusja i posypały się na mnie gromy. Dlatego napisałem ogólnie, zresztą wywołany do tablicy. Pisząc mój komentarz miałem na myśli, że: dla winorośli poziom kwasów zależny jest od odmiany, dojrzałości jagód, klimatu ale także i gruntu na którym rosną. Mówiąc o kwasowości przecież wszyscy wiemy, że w winie zawarte są głównie kwasy organiczne a nie siarka. Zarówno ich niedobór jak i ich nadmiar dyskwalifikuje wino w oczach znawców. Nigdy nie zdarza się aby w winie było mniej kwasów jak w soku z jagód winogron, z których wytwarzamy wino. W wyniku reakcji towarzyszących procesom fermentacyjnym kwasów w winie jeszcze przybywa, nigdy nie ubywa. Przybywa np. pożądanego kwasu mlekowego, kwasu bursztynowego i bardzo niepożądanego kwasu octowego. Jeżeli dodajemy jeszcze do tego pirosiarczynu potasu to jeszcze zwiększamy zakwaszenie gdyż szacuje się, że około 20% niewielkiej wprawdzie ilości dodanej do wina siarki zawartej w pirosiarczynie pozostaje w winie. Tyle chciałem napisać tytułem mojego tłumaczenia się o kwasowości wina.
Czy zatem: ...w trakcie fermentacji przybywa gatunków nowych kwasów organicznych powodujących zmiany jakościowe w winie a kwasowość wina czyli stężenie jonów wodorowych może się zmieniać lub pozostać taka sama w zależności m in., od wielu warunków w tym warunków np. temperaturowych panujących w czasie fermentacji.
-jest prawdą czy nie jest. Ja się zgadzam z wami w tym zakresie a wy piszecie to samo co ja i się nie zgadzacie ze mną.
Sprawą sporną jest wpływ gleby, jej zasobów i jej kwasowości bądź zasadowości na moszcz. Tu się zgadzam z wami dla świętego spokoju pomimo tego, że zacytowałem za Wikipedią pogląd innych osób i nie jest to tak całkiem jednoznaczne. Oto ten cytat:
2.Chciałbym odpowiedzieć zbyszekB, ale nie wiem co mam napisać. Ktoś poprosił aby podać jaki nawóz jest dobry to podałem, gdyby szanowny pan przeczytał dokładnie, to tam podałem źródło mojej wiedzy. Potem powołałem się na książkę p. Bosaka. O co więc tu chodzi? O siarkę, dobrze podaję za Wikipedią: cytat ?W Polsce rocznie średnia ilość siarki jaka osiada na powierzchnię 1 ha wynosi 30 kg. Siarka jest pobierana chętnie przez rośliny. Zbyt duża koncentracja siarki w podłożu powoduje zbyt ostry smak cebuli, czosnku, warzyw kapustnych, rzodkiewki itd. Nadmiar siarki ujemnie wpływa także na jakość oleju rzepakowego, bo zwiększa się jego kwasowość oraz powoduje wzrost glukozynolanów w nasionach. Zawsze też wzrasta zawartość szkodliwych metali ciężkich w roślinach.
Ale niech wam będzie, macie rację.
Uzasadnienie: Jeszcze kilkanaście lat temu nikt w Polsce nie pomyślał nawet, że np. pomidory można hodować na wełnie mineralnej w roztworze wody, nawozów i innych dodatków w pomieszczeniach często oświetlanych lampami elektrycznymi. Zdarza się, że pomidory tak wyhodowane nie posiadają nawet nasion. Czy to są normalne pomidory o właściwościach takich wyrosłych na słoneczku na polskim gruncie? Jeżeli uważacie, że takie same, to macie w 100% rację we wszystkim co piszecie. Przepraszam za zamieszanie i chwała wam za to. Może się tak zdarzyć i jest to wizja nie tak znowu odległa, że w taki sam sposób będą hodowane również winorośle. Uważacie, ze to będą takie same winorośle i wino będzie takie same? Czy jednak ma jakiś wpływ rodzaj podłoża na którym rośnie roślina? Dlaczego Polacy jeżdżą do Holandii do pracy a Holendrzy nie przyjeżdżają do pracy do Polski? Bo tam ludzie wyobrażają sobie, że można inaczej i więcej wprowadzają swoje wyobrażenia w czyn. U nas nie można nawet głośno coś nowego powiedzieć, że może być inaczej jak jest, gdyż są niektóre osoby, które mają negatywne myślenie, nie przeczytają dokładnie o czym ktoś mówi lub pisze i przez nieuwagę lub nieporozumienie z góry coś odrzucają, krytykują a potem trwają przy swoim. Ja też nie jestem dużo lepszy, gdyż obiecywałem, że więcej nie będę pisał na ten temat a jednak piszę. Mam nadzieję, ze mnie zrozumiecie i wybaczycie. Pozdrawiam.
|