Czy nie uważacie, że używanie słowa "TESTUJĘ" w odniesieniu do odmian PRZEROBOWYCH a tak naprawdę uprawienie pojedynczych/nielicznych krzewów z odmiany to nadużycie intelektualne? Przecież bez potwierdzenia w winie wszystko to pisanie nie ma większego sensu. To nie deserówki gdy jeden krzaczek da nam jakąś orientację, bo chodzi w tym przypadku tylko o konsumpcję. Co z tego, że w odmianie przerobowej w jednym MŁODYM krzaczku owoce mają cukier, dobre pH, kwasowość, odporność, smak owoców jak potem nie wiadomo czy przekłada się to na dobre wino. Wg takich kryteriów to dalej byśmy uprawiali jakieś Aurory, Kristaly itp. Czym dłużej jestem na tym forum i częściej jeżdżę na zloty to co raz bardziej zastanawiam czy z nami jest wszystko ok. Bo praktycznie nie ma czystych win z nowych odmian. Po latach "bajkopisarstwa" już wreszcie z Pannoni były wina i niestety okazały się średnie i efekt jest taki, że już są tacy, którzy mimo walorów uprawowych już ją wykopują (a głośno o tym nie mówią). I nie ma się co dziwić. Opisy innych nowych odmian są liczne, ale praktycznie zero odmianowego wina (albo poszukiwanie win za granicą gdzie jest inny klimat) A jak nawet się pojawią wina to potem okazuje się, że i tak czymś innym niektórzy dopełnili butlę, albo mają utlenione, bo z tych nielicznych krzewów niewiele się udało uzyskać. Wszystko to trochę ślepy zaułek.
Proponuję, więc (sobie i Wam) inną ścieżkę co do nowych odmian:
1/ Mam uznaną, powszechnie uprawianą odmianę i nauczyłem się z niej robić wino. I przy jej uprawie "przetestowałem" swoje warunki glebowe, klimatyczne, własne umiejętności itp.
2/ Przeznaczam część swojej winniczki na nową mało znaną odmianę i sadzę jej co najmniej 10-15 szt
3/ "Nie jaram się", że rośnie "zielone", że mam pierwsze grono o smaku o którym prorokuję, że da cudowne wino. O odmianie informuję odpowiedzialnie, żeby nie narazić innych na straty czasowe i finansowe jakby mieli pod moim wpływem coś posadzić a potem wykopać.
4/ Obserwuję i notuję wnioski. Robię pierwsze wino jak najlepiej potrafię, dopilnowane na każdym etapie produkcji i UDOSTĘPNIAM je kolegom do oceny, żeby potwierdzić jakość, najlepiej na degustacje "w ciemno" (zapraszamy na nasze zloty).
5/ Potem możemy cieszyć się, że coś przetestowaliśmy i mamy jakieś zasługi i że inni sadzą tą odmianę i raczą się dobrym winem...
Tak to widzę i od lat zacząłem komasować moje odmiany i obiecuję w przyszłości dalsze wina odmianowe. W najbliższych latach np. odmianowe z Cserszegi Fuszeres i Generosy. Dotąd udostępniłem wina z mniej sprawdzonych w winiarstwie w PL odmian: z Garantosa, Soreli, Galante, Krasienia. I które się nadaje na super wina? Ci co jeżdżą na zloty wiedzą, rewelacji nie sposób tu ogłosić

no chyba, że zrobimy potem sprytne kupaże (ale to inna bajka)

Ale też oczekuję, że inni też zaproponują np. wino z wspomnianych tu nowych/mniej znanych odmian.
Trochę wetknąłem tym postem kij w mrowisko... ale o jakość mi chodzi... A jako, że tytuł wątku brzmi "Dobór odmian dla amatora" to proponuję najpierw sadzić tylko sprawdzone odmiany bez zbędnego testowania. Wypracować sobie "warsztat" i dopiero "jazda"...
Ps. To, że ten post jest po poście wielce zasłużonego dla forum ZbyszkaB to tylko niezamierzony przypadek. Temat dręczy mnie od dłuższego czasu.