maiki95 napisał(a):
Ktos napisal, ze winnica jest nie ciekawa zima.
Tym ktosiem jestem ja i się podpisuję pod tym oboma rękami.
Moje dotychczasowe doświadczenia z wypadów do winnic są podobne jak Sławka.
Goście są traktowani jako laicy którym opowie się kilka łzawych historii.
W momencie kiedy pokażesz że posiadasz już jakąś wiedzę na ten temat płyta się zacina i nie jest już tak miło.
Ostatnio na Enoexpo, jeden ze znanych winiarzy, w momencie kiedy zacząłem zadawać trudniejsze pytania
prawie na mnie krzyczał. Coś ukrywał? Wyszedł za strefy komfortu?
Niestety trzeba się tego nauczyć. Pojeździć do krajów z tradycjami winiarskimi i zobaczyć jak to się robi.
Wystarczy przekroczyć naszą południową granicę i pojechać na Morawy.
Diametralnie inne podejście do klienta i elastyczność w prowadzeniu dyskusji. Nie ma problemu żeby porozmawiać o technice winifikacji.
A to nas najbardziej interesuje. Bo to jest wiedza bardziej uniwersalna.
Dobór odmian jest rzeczą w której musimy kierować się przede wszystkim możliwościami swojego siedliska.
To że np. Riesling udaje się niektórym na Dolnym Śląsku, nie znaczy, że na Jurze będzie odmianą braną pod uwagę.
I odwrotnie. Odmiany będące podstawą nielicznych komercyjnych jurajskich winnic będą się zachowywać inaczej w innych częściach Polski.
Ze względu na klimat później zaczyna się tutaj wegetacja, co skutkuje potencjalnie mniejszym narażeniem na przymrozki wiosenne.
Należy stosować podkładki które akceptują wyższy poziom aktywnego wapnia i przyśpieszają dla odmian późniejszych okres dojrzałości, odmiany o wyższej mrozoodporności itp.
Agrotechnika i ochrona również musi być dobrana do siedliska. Odmiana inaczej będzie rosła na marnej jurajskiej ziemi a inaczej na czarnoziemie. Różnice można mnożyć.
Nie ma możliwości przeniesienia tego 1:1 do własnego siedliska jeśli są tak różne.
Dlatego dla mnie osobiście najważniejszą rzeczą w tego typu spotkaniach jest rozmowa o winifikacji, bo jak już wcześniej pisałem jest to wiedza bardziej uniwersalna oraz spróbowanie
win z odmian które wykraczają poza standartową ofertę polskich winnic komercyjnych.
Rozumiem że mamy różne oczekiwania. Nie zawsze da się je w pełni zrealizować.
Ale nie spotykamy się przecież ostatni raz.
Na Jurze w okolicy Żarek nie ma dużo winnic komercyjnych.
Pomiędzy Żarkami a Myszkowem powstała kilka lat temu, nie wiem czy prowadzi już sprzedaż. Jurek z Januszem znają właściciela, coś mogą napisać.
Kolejna jest w Złotym Potoku, jakieś 15 km od Żarek. Ale winiarnie mają w Częstochowie. I to ze względów sprawnej logistyki za daleko.
Co się tyczy spotkania we młynie. Jego formuła jak już pisał Jerzy53 jest ustalana. Jeśli efekty tych ustaleń nie będę satysfakcjonujące zawsze można przyjechać na część
degustacyjno - dyskusyjną. Moim skromnym zdaniem muzeum jest warte oglądnięcia.
Odwiedziny Jarmarku w Żarkach trzeba zaplanować sobie przed spotkaniem we młynie. I to robi każdy we własnym zakresie.
Młyn przylega do jarmarku, więc można pozostawić samochód pod nim i podejść na nogach.
Od 14:30 zajmujemy się tylko i wyłącznie ( pomijając krótką przerwę obiadową) winami i winifikacją.
W tym celu szukaliśmy obiektu, który pozwoli to zrobić w sposób maksymalnie profesjonalny.
Tylko od naszej dyscypliny,otwartości i aktywności będzie zależało ile wiedzy wyniesiemy z tego spotkania.
Pozdrawiam,
Arek