|
[quote="Zbyszek1B"]Przedruk (fragmenty)
Wiosenny płacz łozy – (marzec 2007) Wiosna zagościła na naszych winnicach. …….. Tyle że o naszych poczynaniach nie decyduje natura ani klimat, tylko pewna urzędniczka w ministerstwie finansów. Ciekawe, czy ta pani pija wino? W przeciwieństwie do reszty normalnych krajów zjednoczonej Europy, polskie prawo uniemożliwia winiarzom egzystencję. Przygotowałem ziemię pod nowe nasadzenia, a w szkółce mam półtora tysiąca sadzonek, których na pewno nie posadzę. Po co? Za swoją pracę, którą muszę włożyć w uprawę hektara winnych krzewów, nie mam szans uzyskać nawet złotówki. Nie wolno nam sprzedawać własnego wina. Jeżeli chcę to robić, muszę spełnić szereg absurdalnych warunków, wymyślonych w zaciszu ministerialnych gabinetów przez kompletnych ignorantów. Na przykład - zacząć od wybudowania laboratorium, w którym będę sobie badać jakość mojego wina. Po to, aby jakiemuś urzędasowi udowodnić, że nie ma w nim arszeniku. Nie sadzę nowych krzewów, chociaż mam gotową ziemię i sadzonki, i nie wiem, gdzie pomieszczę nowy zbiór z hektara winnicy. Zielonogórskim winiarzom szykuje się upojne winobranie tego roku. Mirosław Kuleba
Jak to mówią, wołanie na puszczy.. Śp. Kaczmarski (?) śpiewał: "jedźmy stąd". I chyba to jedyne wyjście. Już niedługo nie będzie komu pracować na pensje biurokratów bo wszyscy wezmą dupę w troki.
Daniel
PS. Na znak protestu planuję zmienić moje motto na następujące:
"To kraj gdzie winne grono nie dojrzewa,
To kraj gdzie się wszystkiego odechciewa" (moje)
_________________ Kilgore Trout napisał kiedyś opowiadanie w formie rozmowy między dwoma drożdżami. Spożywając cukier i dusząc się we własnych ekskrementach, dyskutowały nad celem życia. Z powodu swojej ograniczonej inteligencji nigdy nie wpadły na to, że robią szampana.
|