|
[quote="Janusz"][quote="zbigu"]janusz język polski jest wielowymiarowy, i jedno zdanie może oznaczać dla różnych osób innne rzeczy,
dla mnie słowo menedżer ma bardzo pozytywne znaczenie, to taki ktoś ktom potrafi pokierować zassobami innych ludzi. to taki ktoś kto za pieniądzę w ramach porozumieniu bdzie kierował kapitałem, Kiedyś to się nazywało dyrektor pegeeru, albo eskaeru, albo czegoś podobnego. Nie sprawa w nazwie tylko w idei. Jegomosć (biurokrata z zewnątrz) szybciutko przejmie kontrolę nad całym interesem, a rolnicy zostaną z reką w nocniku tylko jako siła robocza. To już było ćwiczone. Janusz
Janusz tu się mylisz!,w twoim poście jak na dłoni widać 'typowe' podejście człowieka niedostosowanego to nowej kapitalistycznej rzeczywistości.
Widać pewną mentalność. -"lepiej nie próbować bo jakiś krwiożerczy Pan dyrektor czymś zawładnie, a my i tak zostaniemy na lodzie"- oczywiście nie chcę cię w jakikolwiek urozić.
Myślę, że kluczowa rzeczą jest wyjaśnienie takiemu człowiekowi , który jest pełen obaw jeśli chodzi o zrzeszanie sie jednej z wielu kluczowych kwestii.:
Jeśli zakładamy spółdzielnie, zrzeszenie, spółke to MY JESTEŚMY WSPÓŁWŁAŚCICIELAMI , I TO MY DECYDUJEMY O PRZYSZŁOŚCI NASZEJ ORGANIZACJI. I to właśnie OD NAS w ramach porozumienia członków zależy kto będzie szefem. Prezesem mogę zostać również ja -członek. O ile inni się zgodzą. Jest również inna możliwość. Jeśli dojdziemy do wniosku , że lepiej będzie zatrudnić kogoś z zewnątrz, takiego menedżera, człowieka , który zna sie na zarządzaniu o wiele lepiej niż my sami, wtedy zatrudniamy człowieka i płacimy mu za to zwykłą pensję itp. Taki człowiek MUSI działać na naszą kożyść, nie może krasć, oszukiwać ponieważ to leży w jego interesie aby grupa działała jak najlepiej. My członkowie mamy bezpośredni NADZÓR nad grupą.
Druga rzecz jest taka. Działająć w gruie , jakiejkolwiek, nieważne czy to będzie grupa producencka, loza masońska związek zawodowy czy coś innego , mamy o wiele większe możliwości . O niektórych pisałem w wcześniejszych postach.
W pewnym momencie dojdzie do takiej sytuacji, że również my winoogrodnicy będziemy musieli zrzeszyć się w jakieś ogólnopolskiej organizacji winoroślowo-winnej. Zycie wymusi na nas taki krok. Ktoś będzie musiał dbać o NASZE interesy.
ps. marek ja nie chciałem cię w jakikolwiek sposób strofować. Przecież napisalem że j"]Bajtek, bardzo fajny", może źle się wyraziłem? W każdym bądź razie warto temat grup producenckich kontynuować, jak masz jakieś pomysły to pisz
|