Dołączył(a): wtorek, 14 lipca 2009, 01:00 Posty: 6
|
|
Ganz miłe to co piszesz, ale rozumiem, ze nie śledziłeś tematu i sądzisz, ze ja ten polityczno-społeczny temat zacząłem. Nie jest to prawdą. Ja po prostu w temacie „Wasze pierwsze spotkania z winoroślą? Pierwsza odmiana?”, gdzie założyciel tematu napisał:
[quote="riesling"]Na forum trochę wieje nudą. Więc może taki bardziej rozrywkowy temacik.... pozwoliłem napisać sobie coś od siebie: cyt: „Mój pierwszy post, więc przywitać by się wypadało. A więc witam Was. Mam na imię ...., powiedzmy, że jakiś czas temu skończyłem 18-nastkę. Żona, trójka dorosłych dzieci, 8-o arowa działka w okolicach .... Kiedyś byłem ... Do rzeczy jednak! Więc o moich winogronach będzie. Spróbuję w kilku etapach powiedzieć Wam o tych moich winogronach. Wygrzebię z pamięci te pierwsze z dzieciństwa, pochwalę Konkorda Ruskiego, który w moim życiu stał się ważną odmianą, tak bardzo, że gdy wiatr złamie gałązkę to mam do siebie żal, że zaniedbałem jej podwiązania. A tak w ogóle to tylko raz mnie zaowocował pojedynczy krzaczek, wiec zielony w tym temacie jestem, ale od jesieni zeszłego roku coś drgnęło i może to będzie kolejna pasja.
Dziwnymi ścieżkami winogrono chadza. Pierwsze winogrono które jadłem to zapewne te które rosło na wsi u moich dziadków. Dziś już go nie ma, ale dobrze je pamiętam. Był wówczas początek 60-tych lat ubiegłego stulecia. Obrastało altanę wewnątrz której stały fotele wiklinowe, drewniany stolik, a słońce sączyło się do wnętrza przez zielone i zielono-złote liście. Jeździłem tam zazwyczaj latem i pamiętam, że często było tam sporo niedojrzałych gron, ale tylko raz je ze smakiem jadłem. Tylko raz dojrzało. Latem zakazywano nam zrywania niedojrzałych owoców w obawie o nasze żołądki, ale i tak jak przystało na dzieciaka poradziłem sobie. Zrywałem te przedziwne zakręcone wąsy i zjadałem je, ale tak by nikt nie widział. Ktoś nawet widział w tym żer owadziego szkodnika, ja jednak milczałem. Babcia mówiła, że posadził je jakiś żołnierz niemiecki jesienią 44 roku. Tuż wcześniej odwiedził rodzinę w głębi Niemiec, przywiózł stamtąd patyczek, posadził i tego samego dnia zginął od kuli wystrzelonej z ruskiego samolotu. Dziwna była to opowieść i wprowadziła pewien mętlik w mej ośmioletniej (chyba) głowie, bo cała rodzina przecież była polska. Czterej Pancerni sławili kulturę sowiecką, Walentyna Tiereszkowa dała się wystrzelić, by nasze Alibabki sławili ruskiego twista, bo ten ich kazaczok ni jak nie chciał się przyjąć na parkietach ówczesnych dancingów w DEMOludach... A Babcia jakoś tak dobrze o tym Niemcu mówiła. Nakrył on nawet Dziadka, jak w lesie bunkier kopał i dobytek przed Ruskimi chował. Przemilczał sprawę, nawet namawiał do wyjazdu w swoje ojczyste strony w obawie przed Ruskimi. Niemiec zginął, dobytek rodziny wyjechał gdzieś pewno za Ural, pozostała niekompletna rodzina i to winogrono. Miało chyba długi okres dojrzewania. Mogło przecież pochodzić z jakiejś Alzacji, gdzie i ciepło nie te kaszubskie, i okres wegetacji znacznie dłuższy. Niewiele jego owoców zjadłem, trochę tych wąsów, ale coś innego to winogrono mnie dało – owo zmącenie wbijanego dziecku na siłę świata. Winogrono i niemiecki żołnierz stały się kładką do mnie dzisiejszego, bo winogrono budzi ludzi. Szkoda, ze kilkadziesiąt lat temu wycięto ten krzew. Zostało miejsce, zawsze jak tam jestem na nie spoglądam.”
Uważam, ze pisałem na temat. Jeśli ktoś odbiegł od tematu i sprowokował do tego, by ta dyskusja przeniosła się na tematy społeczno polityczne, to zrobił to inny użytkownik kojarząc w swym poście „Bogu ducha winnego” poległego żołnierza niemieckiego z obozami koncentracyjnymi. Taki punkt widzenia jest zarówno obraźliwy, jak i karany prawem, o stronie moralnej już nie wspomnę, i tam może „swoje psy wieszajcie”. Wypowiedz zaś Misza, zwłaszcza owe nie pozbawione ironii [quote="Misza"]
Ale miło, że za sobą posprzątałeś
Wskazuje najdobitniej, jacy ludzie tu są Ja celowo w poprzednim poście nie podawałem twojego nica, byś się nie czuł publicznie urażony swoją złośliwą wypowiedzią, ale Ty jesteś taki sam przed rozpaczą z powodu wypicia wina za 95 koron, jak i po tym.
Dlatego wybacz Ganz, ale jednak nie skorzystam z Twego miłego zaproszenia na to forum. Zbyt dużo tu ludzi nie odpowiadających mnie charakterem. Oczywiście wiem, że wielu jest tu miłych ludzi, ale odnoszę wrażenie, że generalnie dominują osoby którzy „rozumy pozjadali” i ich punkt widzenia jest jedynym własciwym.
Moje doświadczenia na temat innych forum są inne. Jestem też na fotograficznym i paru innych, też są tam „dymy”, ale nie z tak błahych powodów. Rzeczywiście winogrodniczych nie ma wiele, ale są ciekawe ogrodnicze i ludzie też tam wystarczająco się znają na winorośli. Jeszcze raz dzięki pozdrawiam
Kra10
|
|