Mam dwa nastawy z Pannonii, (ponad 3 kg z krzewu) robione na różnych drożdżach, żadne Johannitera nie przypomina. Goryczki nie wyczuwam mimo ponad 24 h maceracji. Krzewy w większości starsze niż Zbyszka.
Do tego typu odmian dobór drożdży obok pilnowania przed utlenieniem uważam za kluczowy, w celu wykonania odpowiedniego profilu wina, i wyciągnięcia terroir i gleby.
Bardzo pozytywnie oceniam to co zrobiłem na SH12, znacznie gorzej nastaw na gv107, ale tu zawaliłem brakiem czasu, gdyż robienie wina na tych drożdżach wymaga więcej uwagi i czasu i trafienia z momentem siarkowanie po fermentacji, aby z jednej strony nie utlenić, a z drugiej nie doprowadzić do wytworzenia się H2S.
W przyszłym roku wracam do lalvin rhst, gdyż patrząc jak zaskakująco jakościowo i szybko zrobiły mi Bacske z Sauvignon Kretos przynajmniej nie ma takiego ryzyka jak z wolniej pracującymi drożdżami że coś sp.... czy utlenię, nie mając do tego optymalnych warunków i sprzętu.
Co do długości dojrzewania pan Andjelic mówił że jeśli rok był optymalny i wszystko poszło ok to wcześniej niż 1,5 -2 lata Pannonii nie należy ruszać. Zresztą recenzowałem tu jego wspaniałe wino bio przesłane Zbyszkowi z Dosłońca porówywaliśmy je na degustacji u Janka (wein) z moim z 2020, i poza nosem, bo robione na własnych drożdżach wszyscy degustujacy byli zachwyceni.
Goryczki mimo tygodniowej maceracji również nie było.
Robienie wina z Pannonii niestety dla takich laików.jak ja nie jest tak prosta jak winifikacja Dublańskiego
Wysłane z mojego Mi 9T Pro przy użyciu Tapatalka