Do tej pory robiłam wino z samego Regenta, z samego Marszałka, ale nie z Marquette.
Teraz robię wino różowe z Marquette i powiem tak:
-fermentowana na drożdżach Mycoferm IT Fruity Flavour straciła kwasy na poziomie 27%
czyli z 11,8 spadły na 8,7 i mogłoby się wydawać, że będzie okey bo
-alkohol wyczuwalny... i to niestety wszystko...
To jest odmiana, która ma
bardzo niewiele do zaoferowania poza cukrami i kwasami
Nie wyobrażam sobie jakby miały do tego dojść jeszcze taniny, to masakra, cierpkie i kwaśne = ble.
Cytuj:
po tym od razu poznać, bo przez to Marquette ma jakby wycięte aromaty - podejrzewam, że powodem są właśnie te drożdże.
Marquette nie ma po prostu aromatów, jest pusta, płaska, żadnych dalekich ciekawych posmaków.
Jedyna zaleta to jej mrozoodporność
Natomiast mogę powiedzieć / jeśli to kogoś interesuje

/ , że absolutnie jest różnica w smakach
między Regentem i Marszałkiem. I jest to nawet bardziej zasadne porównywanie, ponieważ Marquette ma zupełnie inną strukturę niż w/m odmiany.
Marquette przypomina niestety w strukturze labruskę

i nic tego nie zmieni

Co do wyczuwania różnic.
Oczywiście, że każdy z normalnym nieupośledzonym smakiem wyczuje różnicę.
Nie znając surowców nie będzie umiał nazwać co to za odmiany. Ale jakie to ma znaczenie
Trzeba albo mieć te odmiany i wiedzieć jak one smakują po przerobieniu, albo trzeba ileś tam czasu praktyki,
żeby wyrobić sobie pamięć smakową na poziomie rozpoznawalnym.
Jedni szybciej inni wolniej i cała filozofia.