Witaj Michale!
Niestety nasze plany i oczekiwania trzeba dostosować do warunków klimatycznych i położenia. Czesi i Słowacy uważają, że są na końcu strefy klimatycznej, która sprzyja winiarstwu i to już niekoniecznie do uzyskania dobrego wina czerwonego. Na południu Polski w cieplejszych regionach jeszcze cokolwiek się udaje (a i czasami nam się wydaje, że się udaje

). A Kaszuby to jeszcze kilka setek kilometrów na północ.
Jakby położenie i klimat nie miały znaczenia to większość z nas uprawiała by klasyczne odmiany winiarskie. Nie da się tak, że idę do sklepu kupuję wino z krajów południowych, czytam jaki to szczep i sadzę go u siebie. To zasadniczo się nie udaje (z małymi wyjątkami), więc szukamy odmian wcześniejszych, dobrze reagujących na nasz klimat, częściej hybryd niż czystych vinifer.
Uwaga druga: Co to za plan zasadzenia tylko 5 krzewów, żeby zrobić dobre wino? Macie plan pozostania tylko przy takiej ilości? Z pięciu krzewów, niewiele zrobi się wina, bo żeby uzyskać dobre wino to można dopuścić najwyżej ok. 3 kg owoców na krzewie (a na viniferach często mamy mniej). Wody się nie dolewa a i w procesie technologicznym sporo się traci, czyli z tych krzewów jak uzyskasz corocznie 5 l wina to będzie duży sukces. Robienie małych nastawów to też wiele innych problemów. Tak, więc trzeba mieć materiału na napełnienie o wiele większej butli, dlatego dla winiarza działkowicza-hobbysty liczba krzewów to minimum kilkanaście a raczej kilkadziesiąt.