suszi napisał(a):
Ale nie o to chodzi żeby lać 2 razy więcej wody na tą samą roślinę w tym samym momencie. Masz fazę 2-3 liści, to wtedy jest najlepszy moment na oprysk przeciw przędziorkom i tym podobnym - nie potrzebujesz dużo wody, bo jest bardzo mała masa/powierzchnia liściowa. Dajesz stężenie jakie chcesz (może maksymalne) i nie braknie Ci oprysku (oblecisz te 100m2). Ale może być inaczej: budzisz się w czasie kwitnienia, okazuje się, że kłujące owady mają jednak w przewagę nad rozwijającą się winoroślą trzyma Cię skuteczne stężenie (wiesz, że mniejsze nie zadziała) wtedy musisz rozcieńczać, bo poprostu nie starczy środka na 100m2 winnicy w metrowymi przyrostami.

A pojedynczy krzew i tak dostanie więcej środka niż jak miał 3 listki (a musi te oprysk wytrzymać - paść mają szkodniki nie on).
Ja to rozumiem inaczej. Nasze winnice się różnią. Jedni mają krzewy bliżej siebie, inni dalej. Ja mam rzędy blisko siebie, u innych traktorem się da jechać. Więc stężenie powinno być dobrane takie, żeby zabiło wroga, a ilość cieczy środka o takim stężeniu dopasowana do danych warunków w winnicy. Czyli mamy więcej roślin - wypryskamy więcej cieczy. Mamy młodsze rośliny - wypryskamy mniej. Dla danej fazy rozwojowej ilość tej cieczy trzeba sobie łopatologicznie dobrać, bo to co jest podane na opakowaniu rzadko zgadza się potem z rzeczywistością. Nie przeliczam środka na powierzchnię winnicy, ani wody na powierzchnię winnicy, tylko przygotowuję stężenie cieczy. Moc określona w widełkach jest dobierana w zależności od stopnia zaatakowania rośliny. Takie są moje przemyślenia. Oczywiście nie musi tak być, lecz mi się wydaje to logiczne. Stężenie cieczy na roślinach powinno być utrzymane.
Przykład u mnie z tego roku. MF wystaje ponad rusztowanie, a pozostałe odmiany mają maksymalnie po 50cm. Przygotowuję oprysk z instrukcji i sugeruję się m2. Idę po części winnicy z małymi przyrostami i podglądam zużycie cieczy. Jest ok. Wchodzę pomiędzy MF i nagle muszę włączyć dopalacz, bo nie wyrobię m2? W praktyce muszę cieczy zrobić więcej, ale nie lejąc więcej wody, tylko zrobić więcej cieczy użytkowej o poprawnym stężeniu, a dalej pryskamy z głową, bo sytuacja może być odwrotna. Zużycie dla MF np. byłoby poprawne, a dla pozostałych zostałoby zbyt dużo cieczy. To co mam lać po nich litrami?

Czy nie jest tak, że producent daje jakiś zakres bezpieczeństwa? Np lekko za mocny oprysk nie zrobi krzywdy, a lekko za słaby i tak zabije pasożyta?