Basti napisał(a):
Mi to wygląda na książkowy przykład glifosatu. Lub 2,4-D.Ogólnie to oberwały herbicydem.
Herbicydów nie używam na winnicy, bo do walki z chwastami mam sprzęt i staram się utrzymywać czarny ugór.
Do odchwaszczania między krzewami, "używam" rodziny. (córka + żona

), po sąsiedzku też tylko ekologiczne łąki i żadnych oprysków.
Fotki z uprawy zeszłolrocznej
https://zapodaj.net/47baa0ef784d0.jpg.html https://zapodaj.net/e0cc727b171c1.jpg.html https://zapodaj.net/03b1e169703a8.jpg.htmlw tym roku były już dwa przejazdy kultywatorem, ale brakowało mi "fotografa" aby to uwiecznić.
-- niedziela, 4 czerwca 2017, 10:37 --
Cebulka napisał(a):
A czy ten Marszałek jest pierwszy w rzędzie?
Rzędy mają po 75 m a ten "biedak" jest 20 m od brzegu. W następnym rzędzie mam zeszłoroczne Marszałki i nic na nich nie zauważyłem. To jest jedyny przypadek na całej winnicy, i o dziwo bliźniaczy brat tego pędu na tym samym krzewie jest całkiem zdrowy.
Jak przestanie padać zrobię fotkę tego zdrowego.
-- niedziela, 4 czerwca 2017, 10:48 --
andrew54 napisał(a):
Przytnij ten porażony wierzchołek,z pasierba odtworzysz zdrową latorośl.
Anrew - to nie był tylko wierzchołek a cały młody pęd, miał już 6 liści, jeden z dwóch startujących "od podstaw"
wyłamałem ten uszkodzony a zdrowy pozostał i mam nadzieje że zdrowy pozostanie.
https://zapodaj.net/aeb8f328aef7b.jpg.html