Ciekawy artykuł...
Z moich "dywagacji"....
Jak jest infekcja Suzuki, to zaatakowane jest większość gron, po 1 lub kilka jagód w gronie, rozłożonych dość losowo w całej populacji gron z danej odmiany/obszaru. I jak jest infekcja to od razu dość poważna.
Tak sobie to wyobrażam, że przylatuje 1 Suzuki i składa 400 jaj. Tego może nie być jeszcze mocno widać. Ale po 2ch tygodniach wylęga się 400 muszek i składa 400x400 jaj. I wtedy mamy już masową infekcję.
A Sour root, np. na Johanniterze - to kilka, może kilkanaście lub kilkadziesiąt, jagód w gronie zlokalizowanych koło siebie, dotykających się. I na nich jest infekcja. Sąsiednie grona są często zdrowe, czasem jedno grono na 10 lub na 100 jest zainfekowane.
Chodzi mi o mechanizm składania jaj przez Suzuki - w przypadku Sour Root, która wymaga czynnika pierwotnego przebijającego skórkę - mało prawdopodobne jest, żeby Suzuki złożyła jaja w 1 gronie na 100 i to tylko w 10 czy 20 przylegających do siebie jagód... Coś tutaj raczej musi być jeszcze innego....
Jeszcze różnica jest taka, że nie powstrzymana Suzuki zniszczy do zera plon (u mnie tylko i wyłącznie ciemnych odmian).
A niepowstrzymana Sour root zniszczy kilka gron i się zatrzyma lub rozwinie zależnie od pogody, ale zawsze część plonu przetrwa.
Ale jestem bardzo zainteresowany oboma czynnikami.
Może w tym roku sprawdzę czy opryskując Johannitera przed Suzuki powstrzymam Sour Root? To by było coś
